Obserwatorzy

środa, 23 lipca 2014

Dom - Gdańsk - Warszawa - Dom

Tak właśnie wyglądała moja podróż, która w głowie kiełkowała od kilku miesięcy. Szalona wręcz ktoś by powiedział. Początek przed 1  w nocy z piątku na sobotę. Pociągiem oczywiście. Spanie na korytarzu! W pociągu przepełnionym wręcz. Szybkie ogarnięcie w toalecie na dworcu w Gdańsku i na plażę. Tam parę godzin, więcej nie lubię po prostu. Po południu znów pociąg, tym razem na Warszawę. Małe spotkanie i odpoczynek. A w niedzielę powrót. Łącznie podróż trwała 44 godziny, z czego 19,5 spędziłam w pociągach. Lubię takie odskocznie, nawet patrzenie przez szybę na to co inne niż, na co dzień. Następna za rok;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz.