Obserwatorzy

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Zakupione lecz zapomniane

Witajcie, nie ma to jak skleroza. Zrobić zdjęcia, zrzucić, obrobić i zapomnieć o nich. Porządkując dysk dotarłam do tych zapomnianych, lecz już używanych kosmetyków. Tak więc zaprezentuje je tutaj, abym wiedziała czego na przyszłość nie robić. A przy okazji przypomnimy sobie jak pięknie jesienią było.
Zaczynając od początku.

Na pierwszy ogień woda pokrzywowa z Barwy. Czytałam, że działa cuda na włosach więc się na nią skusiłam. Wszak alkohol w składzie, jednak krzywdy mi nie robi. Fajny produkt, a na wiosnę spróbuję takową sama zrobić.



Kolejne cuda do włosów to Eliksir ziołowy i Olejek łopianowy z Green Pharmacy. Z tym pierwszym się jeszcze nie polubiłam. Stoi i czeka na swą kolej. Natomiast olejek łopianowy wymieszałam z naftą kosmetyczną i stosuje przynajmniej raz w tygodniu przed myciem razem z olejkiem kokosowym. 



Ponieważ kończył mi się podkład o tym czytałam, iż jest fajny stwierdziłam, że kupię. Lirene City Matt w kolorze 203. Dobrze się utrzymuje lecz nadal szukam ideału. 



Wypryski, moja comiesięczna zmora...to małe niepozorne nawet pomaga. Synergen żel punktowy. 


 Maybelline Colo Rama w kolorze 06 cudny, po prostu musiałam go mieć.



 Kolejne chusteczki dla dzieci, jednak wielofunkcyjne są. Zmywanie podkładu z rąk, czy też po prostu czyszczenie biurka. Te akurat z Biedronki.




Mój ulubiony, jedyny, wyjątkowy żel na sińce, naczynka, stłuczenia. Floslek żel arnikowy. Stosuje go pod oczy z racji noszenia okularów sińce mam ogromne. Przy regularnym stosowaniu zmniejszył mi je. Także działa.



I normalny lekki, delikatny krem pod oczy. Eva natura Herbal Garden dla osób młodych tak, dla osób już posiadających delikatne zmarszczki tylko na dzień, na noc coś mocniejszego. 



 Skleroza nie boli. Czas się ogarnąć w końcu. Miłego dnia, wieczoru itd.:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz.